Zaznacz stronę
WYWIAD: AstraFilm Festival jako forma zajęć akademickich. Rozmowa z drem hab. Sławomirem Sikorą

WYWIAD: AstraFilm Festival jako forma zajęć akademickich. Rozmowa z drem hab. Sławomirem Sikorą

Rozmowa z drem hab. Sławomirem Sikorą, pracownikiem naukowym Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatem Antropologii Wizualnej[2].

Od lat prowadzi pan zajęcia dla studentów z zakresu antropologii wizualnej, skąd pomysł na nową, wyjazdową, formę?

Pierwszym impulsem było zaproszenie ze strony Dimitru Budrali, dyrektora festiwalu. Gdy się żegnaliśmy po festiwalu w 2012 roku zapytał, dlaczego nie przyjeżdżam ze swoimi studentami. Kiedy więc pojawiła się sposobność uzyskania dofinansowania z dotacji ministerialnej na innowacje dydaktyczne, postanowiłem spróbować…

 

Dlaczego wybór padł na festiwal filmów dokumentalnych w Sibiu, w Rumunii?

Byłem tam już kilkakrotnie, gdy zbierałem materiały do książki o filmie antropologicznym. Wiedziałem, że warto. Ale trzeba też pamiętać, że jest to największy festiwal o profilu dokumentalno-antropologicznym w tej części Europy, mający dwudziestoletnią tradycję.

 

Jak wyglądały zajęcia „w terenie”? Jakie wymagania postawił pan studentom?

Zajęć „w terenie” tradycyjnie rozumianych właściwie nie było. Dyskusje ze studentami odbywały się raczej w czasie spotkań przy kawie, w czasie posiłków, w mniejszych grupkach. Trzeba bowiem pamiętać, że projekcje odbywały się aż w czterech salach, od rana do późnego wieczora, a nawet nocy. Chodziło o to, by uczestnicy obejrzeli jak największą liczbę filmów, brali udział w spotkaniach z filmowcami, w masterclassach, a przy tym kierowali się indywidualnym zainteresowaniami i gustem (oraz oczywiście przestudiowanymi wcześniej opisami). Liczyłem na samodzielność i samodyscyplinę. Muszę też przyznać, że mimo własnej samodyscypliny nie udało mi się zobaczyć wszystkich wyświetlanych filmów.

 

Czy zajęcia ograniczały się tylko do wyjazdu?

Mieliśmy dodatkowe spotkania. Na wyjazd zakwalifikowane zostały osoby, które uczestniczyły już w zajęciach filmowych – także moich seminariach, choć oczywiście doświadczenia poszczególnych osób znacznie się różniły. Efektem zajęć mają być esejo-recenzje o wybranym filmie lub poświęcone kwestiom związanym z oglądanymi filmami, napisane oczywiście z wrażliwością antropologiczną.

 

Jakie dostrzega pan zalety takiej formy zajęć uniwersyteckich, a jakie wady?

Sądzę, że w przypadku festiwalu, ilość w pewien sposób przekłada się na jakość. To intensywne doświadczenie. Bo udział w festiwalu to również spotkania z innymi ludźmi, a w szczególności z filmowcami i studentami innych uczelni. Na uniwersytecie (z braku czasu) wybór filmów zawsze jest bardzo merytoryczny: wybieram filmy wybitne lub ważne z jakichś względów. Natomiast na festiwalu mogliśmy oglądać filmy, które zostały wybrane przez doświadczonych selekcjonerów, niemniej są bardzo różnorodne – z uwagi na temat, formę i jakość. To „życie codzienne” współczesnego dokumentu, ale z tym też warto się zapoznać.

 

Jakie wyzwania, jako dla prowadzącego, stawia wyjazdowa forma?

Przy ograniczonym budżecie, to sporo pracy organizacyjnej. Wdzięczny jestem organizatorom festiwalu za pomoc. Oczywiście to też wyzwanie, jak zachować pewnego rodzaju dyscyplinę, jednocześnie jej nie wprowadzając.

 

Czy jest pan zadowolony z rezultatów, które przyniosły zajęcia?

Tak, choć czekam jeszcze na eseje – sesja przed nami.

 

Czy planuje pan wykorzystać tę formę zajęć w przyszłych latach?

To oczywiście zależy od możliwości pozyskania dodatkowych środków, ale uważam, że to bardzo ważne doświadczenie. Studenci w Instytucie tworzą już własne filmy a zainteresowanie tą formą wypowiedzi wzrasta; studenci organizują też własny festiwal. Możliwość uczestniczenia w takich zajęciach dla wielu osób jest bardzo ważna.

 

Co chciałby pan zmienić na kolejnych wyjazdach?

Zapewne będzie to inna grupa studentów, i to będzie już duża zmiana. Oczywiście idealnie byłoby, gdyby istniała możliwość wyjazdów na różne festiwale tego typu.

 

Czy uważa pan, że nowe formy zajęć są potrzebne na uniwersytetach?

Jeśli się weźmie pod uwagę zadowolenie studentów – odpowiedź jest oczywista.

s1

———————————————————————————————-

Rozmawiał Marek Kaleta

Marek Kaleta (red.): po dwóch latach studiów na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego [2010-2012] stwierdziłem, że potrzebuję znaleźć studia, które będą dla mnie pogłębieniem moich pasji i umożliwią mi pracę w interesującej dla mnie dziedzinie. Trochę przypadkowo trafiłem do Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UW [od 2012r.], gdzie odnalazłem tematy warte pogłębienia. W ramach laboratorium etnograficznego prowadzę badania wśród młodych Gruzinów w Gori z zakresu antropologii politycznej. Działam w Kole Naukowym ETNO. Brałem udział w projekcie  “Rozwój turystki konnej i budowa lokalnej sieci partnerstwa w społecznościach wiejskich okolic Borżomi w Gruzji” fundacji Kaukaz.net jako wolontariusz.


[1]     Największy festiwal filmów dokumentalno-antropologicznych w Środkowej Europie, w 2013 roku odbyła się 20 edycja AstraFilm Festival. http://www.astrafilm.ro

[2]     Subdyscyplina Antropologii Kulturowej, zajmująca się funkcjonowaniem kategorii wizualności w różnych kulturach. http://slawomir-sikora.net

Jakub Budzyński: O rankingach uczelni „Rzeczpospolitej” i „Perspektyw”

Jakub Budzyński: O rankingach uczelni „Rzeczpospolitej” i „Perspektyw”

Publikowany corocznie przez „Rzeczpospolitą” oraz „Perspektywy” ranking polskich uczelni wyższych uznawany jest za jedno z najbardziej wiarygodnych źródeł wiedzy na temat jakości nauczania w poszczególnych ośrodkach akademickich. Dodatkowo stanowi dla przyszłych studentów podpowiedź w kwestii wyboru uczelni pod kątem rozwoju kariery zawodowej. Rzetelność rankingu jest bardzo wysoka, jednak czy przy wyborze naszej Alma Mater powinniśmy kierować się wyłącznie statystyką?

uw1

Warto przyjrzeć się ocenom, jakie sami absolwenci wystawiają swoim uczelniom. Bardzo często opinie studentów pozwalają wypracować sobie bliższe rzeczywistości zdanie na temat konkretnej szkoły wyższej. Te z kolei zdają się w uogólnieniu potwierdzać kolejność, w jakiej polskie uczelnie zostały ujęte w ramach rankingu, jednak wielu studentów narzeka jednocześnie na model nauczania, który choć jest modyfikowany, to wciąż opiera się w dużej mierze na wiedzy teoretycznej i przepisywaniu treści podręcznika podczas egzaminów. Wciąż w zbyt niskim stopniu programy nauczania nakierowane są na samodzielność i rozwijanie zdolności logicznego myślenia studentów. Innym, bardzo często powtarzanym zarzutem są niskie nakłady na innowacyjne programy badawcze dla szczególnie uzdolnionych studentów oraz mało elastyczne podejście do formalności, związanych ze studiowaniem, a przecież dziś student zdobywa cenne doświadczenie zawodowe już w trakcie studiów, bo wymagają tego realia rynku. Według opinii absolwentów pozytywnie w tej kwestii wyróżnia się Szkoła  Główna Handlowa. To uwagi o charakterze ogólnym, które można wyczytać na studenckich forach internetowych, jednak są również te bardziej konkretne, dotyczące poszczególnych kierunków i szkół wyższych. Na przykład Uniwersytet Warszawski bardzo często krytykowany jest za niski poziom współpracy z przedsiębiorcami, którzy byliby zainteresowani zatrudnieniem absolwentów tej uczelni, a przecież zajmuje pierwsze miejsce w rankingu „RP” i „Perspektyw”. Za to studenci uczelni, które w rankingu znajdują się nieco niżej, jak np. Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie lub Uniwersytet Białostocki, są zadowoleni ze swoich studiów i podkreślają zainteresowanie sprawami studenckimi, jakim wykazują się pracownicy tych ośrodków. Szczególnie dobrze oceniane na uczelniach Polski wschodniej są kierunki humanistyczne – pedagogika, socjologia, a nawet dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Uczelnie z zachodniej części naszego kraju zbierają lepsze opinie od studentów kierunków ścisłych oraz ekonomicznych.

uwb1

Przy wyborze uczelni, na której chcemy studiować, warto wziąć pod uwagę nie tylko jej prestiż czy tradycję, ale jakość prowadzonego kierunku, który nas szczególnie interesuje, ponieważ dobrych wykładowców i rzetelną wiedzę możemy znaleźć nie tylko w dużych i starych ośrodkach akademickich. Wszelkie rankingi warto traktować raczej jako podpowiedź, nie wyrocznię. Pamiętajmy, że najlepiej ocenione, polskie uczelnie, w zestawieniach o skali globalnej plasują się dopiero w czwartej setce szkół wyższych. Ostatecznie to my sami będziemy musieli zaskoczyć pracodawcę zdobytą wiedzą i umiejętnością jej praktycznego zastosowania. Nazwa szkoły wyższej tego za nas nie zrobi.

Jakub Budzyński

2014-01-12_10h12_28