Zaznacz stronę
Łukasz Razowski: Przedsiębiorco, kup sobie naukowca!

Łukasz Razowski: Przedsiębiorco, kup sobie naukowca!

Potrzeba matką wynalazków – głosi przysłowie. Wszystko wskazuje na to, że wzięły je sobie do serca władze naszego kraju. Czy jednak aby nie nazbyt dosłownie? Okazuje się bowiem, że jeszcze w tym roku Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zamierza wprowadzić program pozwalający przedsiębiorstwom kierować wykształceniem studenta oraz zamawiać prace doktorskie na własne potrzeby.

3

Według naukowców w Polsce widoczny jest problem we współdziałaniu środowisk naukowych i biznesu. Elżbieta Bieńkowska, Wiceprezes Rady Ministrów, Minister Infrastruktury i Rozwoju zwróciła uwagę na zmianę trybu finansowania badań naukowych w najbliższych latach. Beneficjentami środków z funduszy europejskich na naukę mają być małe i średnie przedsiębiorstwa, które będą współpracowały z jednostkami naukowymi. Tymczasem naukowcy z Polskiej Akademii Nauk stwierdzili, że brak jest zainteresowania polskich przedsiębiorstw pracami badawczymi prowadzonymi w jednostkach naukowych.

1

Być może zauważyli to pracownicy Ministerstwa Nauki, gdyż w tym roku chcą wprowadzić znaczne zmiany. Jak czytamy w komunikacie resortu, „rosnące nakłady na naukę i szkolnictwo wymagają budowania systemu efektywnego zarządzania potencjałem krajowych uczelni i instytutów badawczych. Minister Lena Kolarska-Bobińska zapowiedziała wprowadzenie w tym roku specjalnych bonów dla przedsiębiorców na zamawianie kształcenia na uczelniach, tak aby firmy same mogły wskazywać, jakie umiejętności powinien posiadać absolwent danej uczelni. Pojawić ma się również możliwość wykorzystywania przez przedsiębiorców specjalnych bonów na zamawianie innowacyjnych badań.”

Nowością maja być też doktoraty przemysłowe. Innymi słowy, przedsiębiorcy będą mogli „zamawiać” prace doktorskie, których wyniki będą mogli wykorzystać w przyszłości do rozwiązywania problemów swoich firm.

2

Na pewno jest to „jakiś” pomysł na zacieśnienie współpracy pomiędzy środowiskiem przedsiębiorców i akademickim. Na pewno takie zacieśnienie jest potrzebne i będzie korzystne. Ważne jednak, aby nie przesadzić z optymizmem i jednak bacznie patrzeć na to, jak biznes, dysponujący niemałym kapitałem, pokieruje polską nauką i na jakie tory ją skieruje. Biznes bowiem nastawiony jest na teraźniejszość. Naukowiec patrzy bardziej w przyszłość. Zatem współdziałanie biznesmena i naukowca powinno być kooperacją, a nie dyktatem jednego nad drugim. Pojawia się bowiem obawa o to, by pod wpływem zapotrzebowania rynku pracy działania polskiej nauki nie były kreowane pod doraźne potrzeby przedsiębiorców, czyli „na tu i teraz”. Może to bowiem doprowadzić do tego, że rzesze dobrze wykształconych osób z nowymi, przyszłościowymi pomysłami, na które nie będzie u nas miejsca, wsparcia biznesu poszukiwać będą na bardziej dynamicznym pod tym względem Zachodzie. Zwłaszcza, że w krajach Europy Zachodniej nakłady na naukę utrzymują się nadal na znacznie wyższym poziomie.

Łukasz Razowski

razowski

Łukasz Razowski: Studenci I roku obejdą się smakiem

Łukasz Razowski: Studenci I roku obejdą się smakiem

Środowisko akademickie nie lubi podziałów. Niestety, patrząc na ostatnie doniesienia na temat spraw związanych m.in. z uchwalaniem tegorocznego budżetu Państwa, trudno nie oprzeć się dziwnemu wrażeniu, że społeczność ta jednak dzieli się: na tych, co wiedzę wykładają i na tych, co wiedzę chcą zdobywać. Co prawda Uniwersytet to nie szkoła, a więc nie placówka, która ma jedynie uczyć i wychowywać swych podopiecznych, lecz ważna dla całego kraju instytucja naukowa, która przyczynia się to rozwoju ekonomicznego, gospodarczego czy też kulturalnego społeczności. Jednak nie można zapominać, jak ważną rolę stanowi kształcenie nowych naukowców. Kształcenie to wymaga dwóch czynników – studentów i profesorów. Bez współdziałania obu tych „warstw” nie ma badań, a więc publikacji, wynalazków, nowych idei zatem wszystkiego tego, do czego środowisko akademickie zostało powołane.

11

Tymczasem z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego płyną, zdawać by się mogło, pozytywne informacje. O półtora miliarda złotych wzrosną w tym roku środki przeznaczone na szkolnictwo wyższe. Pieniądze przeznaczone zostaną m.in. na podwyżki dla pracowników szkół wyższych.

I bardzo dobrze! Większe pieniądze to większa motywacja, a w zasadzie większe możliwości wykonywania pracy naukowej. Jest tylko jeden problem. Okazuje się  bowiem, że Rząd wycofał się z przyznania świadczeń dla najlepszych studentów, którzy rozpoczną edukację w szkole wyższej. Pieniądze miały być rozdzielane na podstawie wyników maturalnych branych pod uwagę w trakcie rekrutacji.

12

Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, jaka byłaby to szansa dla wielu osób, których po prostu nie stać na naukę. A przecież nawet na bezpłatnych kierunkach trzeba opłacić mieszkanie, wyżywienie, materiały edukacyjne. Stypendia dla studentów pierwszego roku, którzy wykazują się ponadprzeciętnymi zdolnościami, a którzy w ze względów finansowych nie mogą rozpocząć nauki np. w oddalonym o kilkaset kilometrów mieście i zmuszeni są do wybierania innych, nie koniecznie wymarzonych kierunków, byłyby nieoceniona szansą. Dla nich samych i dla uczelni. Niestety, priorytety kondycji budżetu okazały się ważniejsze i wiele osób studia zapewne skończy, ale nie tam, gdzie by chcieli. Efektem może być to, że młodzi zdolni opuszczą środowisko akademickie nie wnosząc do niego wielu wartości tylko z tego powodu, że zmuszeni byli do zgłębiania wiedzy, której nie pragnęli.

13

Pytanie co dalej? Kadra naukowa zarobi więcej. Jak się rzekło – to dobrze. Tylko czy z czasem nie doprowadzimy do tego, że na Uniwersytetach pozostaną jedynie profesorowie z dobrą wypłatą, ale zabraknie studentów z pasją, talentem i chęcią do pójścia w ich ślady?

Wniosek jest jeden – spieranie nauki powinno być równomierne – wzmacniając jeden filar nie można zapomnieć o pozostałych, aby misternie budowana od wieków  konstrukcja nie runęła z impetem.

Łukasz Razowski

razowski