Zaznacz stronę
Joanna Pietraszek: Klucz do oszczędności. Życie studentów UW może być dużo tańsze

Joanna Pietraszek: Klucz do oszczędności. Życie studentów UW może być dużo tańsze

Wszyscy studiujący na UW mogą czerpać korzyści ze zniżek i rabatów przygotowanych przez samorząd. Tańsze są m.in. rozrywki kulturalne, sport, nauka oraz jedzenie. Można za pół ceny kupić np. bilety na spektakle w Teatrze Młyn lub skorzystać z 20% zniżki na całe menu w restauracji Latający Kufer .

Niestety jedynie niewielka liczba studentów korzysta z rabatów, a większość nawet nie wie, że istnieje tego typu inicjatywa. Naprawdę jest coś takiego jak samorządowe rabaty?- dziwi się studentka lingwistyki stosowanej, Joanna Pierzchała – Nie miałam pojęcia, że są jakieś zniżki dla studentów UW. Postaram się dowiedzieć o nich czegoś więcej. Podobnie reaguje Katarzyna Turowska, studentka bezpieczeństwa wewnętrznego – Studiuję już czwarty rok na UW i o żadnych zniżkach i rabatach nie słyszałam. Pewnie ich promowanie ogranicza się do internetu, a nie każdy przesiaduje tam całe dnie i śledzi wszystkie nowości samorządu. Może pomogłyby jakieś ulotki zostawione na wydziałach?

1

Samorząd wyjaśnia, że przy tak dużej liczbie studentów, dotarcie do wszystkich jest raczej niemożliwe. Informacje o samorządowych rabatach UW można znaleźć w Internecie, na specjalnie przygotowanej stronie internetowej i na fanpage’u. Także na niektórych wydziałach są porozwieszane plakaty.

Miejsc, gdzie można korzystać ze zniżek, jest wiele. Jedynym warunkiem jest ważna legitymacja studencka. Na stronie internetowej samorządowych rabatów powstał ich katalog. Są to m.in. placówki gastronomiczne, kluby, miejsca kulturalne, usługowe i sportowe. Tańsze o jedną piątą są np. ceny kursów w szkole tańca Salsa Factory i w Centrum Językowym Together. Zniżki dla studentów UW daje też nauka jazdy „Gocław”- kurs podstawowy kategorii B dostępny jest w cenie 1100zł zamiast 1500zł. Rabaty na całe menu dają restauracje, bary, stołówki i różnego rodzaju punkty gastronomiczne. Przykładem są restauracje VaBank i Aroma Espresso Bar, w których można zjeść o 10% taniej.

4

Projekt oparty jest tylko o barter, a pozyskiwanie zniżek odbywa się w różny sposób. Członkowie samorządu wyszukują ciekawe miejsca lub sami studenci przychodzą z prośbą o załatwienie zniżek w konkretnych obiektach. Bywa też, że partnerzy zgłaszają się z ofertą. Mają oni świadomość, że współpraca z Samorządem UW jest dla nich reklamą, gdyż na Uniwersytecie jest ponad 50 tysięcy studentów.

Głównym powodem, dla którego bierzemy udział w rabatach jest reklama tego miejsca – mówi jeden z pracowników Taniego Xera, które mieści się na ulicy Królewskiej – muszę jednak przyznać, że dość mało studentów UW pyta o zniżki.

2

Oprócz zniżek Samorządowe Rabaty organizują także wiele konkursów z nagrodami. Można w nich wygrać m.in. bilety do teatru i kina, wejściówki na warsztaty taneczne czy karnety sportowe. Wystarczy śledzić stronę internetową samorządu. Informacje o promocjach i najnowszych zniżkach mogą być przesyłane na skrzynkę pocztową. Próbuję szczęścia w konkursach samorządowych – mówi studentka filologii polskiej, Martyna Pietrzak – niestety nie udało mi się jeszcze nic wygrać, gdyż większość z nich opiera się na zasadzie kto pierwszy, ten lepszy. Wymaga to systematycznego odwiedzania ich strony internetowej. Korzystałam już jednak ze zniżek w pizzerii i w kinie. Często to nawet 50% taniej.

Koordynacją Samorządowych Rabatów zajmuje się Komisja Promocji i Informacji Zarządu Samorządu Studentów.

Joanna Pietraszek

joanna_pietraszek

Łukasz Razowski: Studenci I roku obejdą się smakiem

Łukasz Razowski: Studenci I roku obejdą się smakiem

Środowisko akademickie nie lubi podziałów. Niestety, patrząc na ostatnie doniesienia na temat spraw związanych m.in. z uchwalaniem tegorocznego budżetu Państwa, trudno nie oprzeć się dziwnemu wrażeniu, że społeczność ta jednak dzieli się: na tych, co wiedzę wykładają i na tych, co wiedzę chcą zdobywać. Co prawda Uniwersytet to nie szkoła, a więc nie placówka, która ma jedynie uczyć i wychowywać swych podopiecznych, lecz ważna dla całego kraju instytucja naukowa, która przyczynia się to rozwoju ekonomicznego, gospodarczego czy też kulturalnego społeczności. Jednak nie można zapominać, jak ważną rolę stanowi kształcenie nowych naukowców. Kształcenie to wymaga dwóch czynników – studentów i profesorów. Bez współdziałania obu tych „warstw” nie ma badań, a więc publikacji, wynalazków, nowych idei zatem wszystkiego tego, do czego środowisko akademickie zostało powołane.

11

Tymczasem z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego płyną, zdawać by się mogło, pozytywne informacje. O półtora miliarda złotych wzrosną w tym roku środki przeznaczone na szkolnictwo wyższe. Pieniądze przeznaczone zostaną m.in. na podwyżki dla pracowników szkół wyższych.

I bardzo dobrze! Większe pieniądze to większa motywacja, a w zasadzie większe możliwości wykonywania pracy naukowej. Jest tylko jeden problem. Okazuje się  bowiem, że Rząd wycofał się z przyznania świadczeń dla najlepszych studentów, którzy rozpoczną edukację w szkole wyższej. Pieniądze miały być rozdzielane na podstawie wyników maturalnych branych pod uwagę w trakcie rekrutacji.

12

Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, jaka byłaby to szansa dla wielu osób, których po prostu nie stać na naukę. A przecież nawet na bezpłatnych kierunkach trzeba opłacić mieszkanie, wyżywienie, materiały edukacyjne. Stypendia dla studentów pierwszego roku, którzy wykazują się ponadprzeciętnymi zdolnościami, a którzy w ze względów finansowych nie mogą rozpocząć nauki np. w oddalonym o kilkaset kilometrów mieście i zmuszeni są do wybierania innych, nie koniecznie wymarzonych kierunków, byłyby nieoceniona szansą. Dla nich samych i dla uczelni. Niestety, priorytety kondycji budżetu okazały się ważniejsze i wiele osób studia zapewne skończy, ale nie tam, gdzie by chcieli. Efektem może być to, że młodzi zdolni opuszczą środowisko akademickie nie wnosząc do niego wielu wartości tylko z tego powodu, że zmuszeni byli do zgłębiania wiedzy, której nie pragnęli.

13

Pytanie co dalej? Kadra naukowa zarobi więcej. Jak się rzekło – to dobrze. Tylko czy z czasem nie doprowadzimy do tego, że na Uniwersytetach pozostaną jedynie profesorowie z dobrą wypłatą, ale zabraknie studentów z pasją, talentem i chęcią do pójścia w ich ślady?

Wniosek jest jeden – spieranie nauki powinno być równomierne – wzmacniając jeden filar nie można zapomnieć o pozostałych, aby misternie budowana od wieków  konstrukcja nie runęła z impetem.

Łukasz Razowski

razowski